"Paryski szyk", czyli podstawy dobrej garderoby

Zdanie "Nie mam się w co ubrać" prześladuje mnóstwo kobiet, a zwłaszcza młodych dziewczyn, które dopiero szukają swego styl...


Zdanie "Nie mam się w co ubrać" prześladuje mnóstwo kobiet, a zwłaszcza młodych dziewczyn, które dopiero szukają swego stylu. Pomimo szafy, z której ubrania wręcz się wylewają, każdego ranka mamy dylemat, co na siebie włożyć, by prezentować się co najmniej wzorowo po kolejnej zarwanej nocce. Co z tego, że ta urocza jedwabna bluzka od ukochanego pięknie podkreśla wąską talię i płaski brzuszek, na który pracowałyśmy długie miesiące, skoro nie mamy pasujących do niej spodni. W tym często tkwi sęk-kupujemy coś, co wpadnie nam w oko, ale nie mamy żadnego pomysłu, z czym to łączyć.



Od dłuższego czasu pracuję na to, żeby móc nazywać siebie minimalistką. I nie, nie, nie. Nie chodzi o to, że próbuję żyć jak asceta, ograniczając się do jednej pary spodni, dwóch T-shirt'ów (w razie, gdyby jeden zaczął śmierdzieć), jednego swetra i 3 par skarpetek. Chodzi o kupowanie z głową, czego niestety często nam, kobietom, brakuje, zwłaszcza nastolatkom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z modą, makijażem, czy po prostu ulegają modowym trendom. Nie chcę uchodzić za eksperta w tej dziedzinie, bo absolutnie nim nie jestem. Chciałabym zebrać kilka wskazówek, które wyczytałam tu i tam, w jedno miejsce i sprzedać je dalej-a nóż którejś z Was się przyda :).

Jednym z kilku powodów, dla których ograniczyłam odwiedzanie sklepów z ubraniami (wyprzedaże omijam szerooookim łukiem) jest gotówka. A raczej jej brak. Powiedziałam sobie: dosyć. Ogarnij się i zacznij zwracać uwagę na to, na co przeznaczasz (bądź, co bądź) nie swoje pieniądze (bo przecież jeszcze nie zarabiasz). Cudze łatwiej wydawać. Co prawda w dalszym ciągu na siebie nie zarabiam (bo studiuję), ale w momencie, gdy mam ograniczony budżet na życie, ubrania schodzą na dalszy plan. Ale nie bardzo odległy. Najwyżej na drugie miejsce.









1. W jakich kolorach się najlepiej czujesz?
2. Masz styl bardziej elegancki, czy casual? Sportowy czy dziewczęcy?
3. Wolisz sukienki i spódnice, czy zdecydowanie spodnie: jeansy, rurki, cygaretki?

Dopasuj swoją garderobę do swojego stylu życia. Odpowiedz sobie na pytanie, w czym się najlepiej czujesz, w czym Ci wygodnie. No, i oczywiście, co Ci się najbardziej podoba, w czym sama sobie się najbardziej podobasz! Moja mama zawsze mi mówi, że zawsze kupuję praktycznie takie same rzeczy: T-shirt, longsleeve i golf w tym samym wzorze marynarskich pasków, wiecznie podobny kolor jeansów, czy kolejny szary/beżowy/kremowy sweter. Niby jest w tym trochę logiki, ale z drugiej strony, po co mam kupować rzeczy, co do których jestem pewna, że nie będę nosić, które nie odpowiadają mi kolorem, czy też krojem. Nigdy jej nie słucham pod tym względem, ponieważ będą to zmarnowane pieniądze. To Twoja szafa! Ma wyrażać Ciebie, a nie to, jak chcą postrzegać Cię inni.




W innym wypadku nie dobierzesz odpowiednich krojów ubrań. To naprawdę bardzo ważny element, jeśli chcemy, by nasza szafa była bezbłędna. Masz długie, szczupłe nogi, ale trochę więcej w biodrach? Spodnie z wysokim stanem będą dla Ciebie idealne! Tym bardziej, że od kilku sezonów są lansowane przez najbardziej znaczące persony modowe. Takie spodnie podkreślą długie nogi, ale zakryją zbyt obfite biodra. Określenie "szyja łabędzia" idealnie do Ciebie pasuje? Świetnie! Wszelkiej maści golfy, dekolt "łódka", czy wodospad są stworzone dla Ciebie. Jeśli masz ochotę na głęboki dekolt wieczorową porą, koniecznie załóż też dużą, okazałą kolię, albo inną masywną biżuterię. Podkreślisz tym swój seksowny atut, jakim jest właśnie szyja. Kobiety o krótszej szyi powinny sobie je odpuścić. Dla nich dobrym wyborem będą dekolt w serek, który optycznie wydłuży szyję. Jeśli lubisz wzór pasiaków, ale masz obiekcję, ponieważ Twoja sylwetka nie przypomina figury aniołków Victoria's Secret? Wybierz paski pionowe-wyszczuplą i wysmuklą Cię optycznie. Zasada jest prosta-jeśli chcesz coś pomniejszyć, zakładaj ciemne kolory, jeśli coś powiększyć-jasne.







Ale broń Boże, nie wyrzucaj wszystkiego, co masz! Przejrzyj ciuchy pod kątem ich stanu używalności, składu, a przede wszystkim tego, jak często w nich chodzisz. No sama powiedz: jakie jest prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych kilku dni/tygodni/miesięcy założysz ubranko, które miałaś na sobie...zaraz...a pamiętasz w ogóle kiedy je miałaś na sobie po raz ostatni? Jeśli w ciągu ostatniego roku nie założyłaś tego ciucha, to mogę Ci obiecać, że więcej go nie włożysz. Chyba, że jest to jakieś wdzianko na wyjątkową okazję, np. elegancka suknia maxi, klasyczny kombinezon na wypadek chrzcin, czy rodzinnej Wigilii, albo szałowe skórzane spodnie z ostatniego koncertu rockowego. W innym wypadku nie miej litości! Wystaw je na vinted/olx, albo oddaj potrzebującym (tylko wtedy, gdy się do tego nadają!). Resztę schludnie poukładaj, wyprasuj-zrób porządek. Tutaj nie ma miejsca na sentymenty! Gwarantuję, że poczujesz się o niebo lepiej, gdy oczyścisz szafę z niepotrzebnych rzeczy. Nawet jeśli niewiele ubrań tam zostanie, to będziesz miała świadomość, że te ubrania są superhiper!








Nie zdawałam sobie sprawy, jaką frajdę może dać zapisywanie swoich drobnych marzeń. Ponad rok temu spisałam swoją ubraniową Wishlist. Na pierwszych pozycjach znalazły się skórzana kurtka, kultowe Levi'sy 501, najzwyklejsza na świecie lniana, biała koszula, długi wełniany płaszcz, czy okulary przeciwsłoneczne Ray Ban Clubmaster. Hehe...nie ma tak dobrze. Lista aż taka krótka nie była. Ale to były rzeczy "z gwiazdką", te chciałam najbardziej. No i mam. Sukcesywnie realizuję swoje zachcianki, wykreślając z listy kolejne pozycje. Albo dodając. Ale często zdarza się tak, że po czasie stwierdzę, że w sumie jakiegoś ubrania jednak nie potrzebuję, albo przestanie mi się podobać. Wtedy również go wykreślam i wszystko jest dobrze. Zaoszczędzone są jednocześnie pieniążki i miejsce w szafie, dlatego przed następnym wypadem na zakupy spisz sobie, czego potrzebujesz, czego Ci brakuje, albo co bardzo chciałabyś mieć.






Nie tylko składy kosmetyków gruntownie sprawdzam. Dobre jakościowo tkaniny, to coraz rzadsze zjawisko, zwłaszcza w znanych sieciówkach. Jesteś pewna, że chcesz kolejny akrylowy sweter za 100 zł, który za 3 miesiące będziesz przeklinać, bo się zmechacił albo rozciągnął z rozmiaru S do XXL? A może wstrzymasz się na chwilkę, dozbierasz drugą stówkę i kupisz sweterek wełniany albo z moheru? Uwierz mi, jestem pewna, że będziesz się nim cieszyć zdecydowanie dłużej!


















No nie ma bata, żebym skompletowała swoją szafę bez podstawowych basic'ów. Sprane, niebieskie jeansy w kolorze vintage, czarne obcisłe rurki, biały/czarny/szary T-shirt, czy beżowy sweterek z motywem warkoczy, który ogrzeje Cię, gdy w szkole czy na uczelni zapomną, że jest zima i nie włączą ogrzewania. Do tej listy można jeszcze dorzucić płaszcz o ulubionym kroju i neutralnym kolorze, skórzana ramoneska, która jest niezastąpiona wiosną, klasyczna, bawełniana koszula, czy ciepły, wełniany szalik, na srogą zimę. Na takich elementach garderoby nie powinnyśmy oszczędzać, ponieważ to nigdy nie wychodzi z mody. W dodatku będziesz miała motywację, żeby utrzymać wymarzoną figurę, by w następnym roku zmieścić się w ulubione jeansy. Same plusy!













Co mam na myśli? Poprzednich 5 punktów. Obniżki nie są złe. Ale trzymajmy kobiecy małpi rozum, związany z wyprzedażami, w ryzach. Cena tej seksownej sukienki z Zary, w której wyglądasz jak milion dolarów akurat spadła? Śmiało! Bierz ją. Ale jeśli nic innego nie przykuło Twojej uwagi, to nie kupuj na zapas, bo "jest okazja". Po co Ci to? To żadna okazja, jeśli nie jesteś w 100% przekonana, że to jest właśnie to. Twoja szafa ma być petardą! Niech nie satysfakcjonuje Cię słowo "dobrze", czy "ładnie". Ma być "fenomenalnie"!












Do następnego!


Share this post !



Follow

Related posts

2 komentarze

  1. Przydatny post, która z nas nie miała takiego problemu z doborem ubrań. Od jakiegoś czasu zaczełam kupowac ubrania analizując za każdym razem z czym będę mogła "to" założyć i to mi pomaga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję, że sama do tego doszłaś 😊 Ja musiałam się o tym naczytać, żeby to do mnie trafiło, ale grunt, że w końcu dotarło 😄 Cieszę się, że sprawdza się to u Ciebie 😘

      Usuń